Szczerze, to chyba jestem najgłupszą osobą na świecie. W końcu jak można się zgłosić się na modelkę do sesji zdjęciowej, jeżeli ta odbywa się w Warszawie, a ty mieszkasz w Rzeszowie?! Zapytaj Mai!
Od zawsze lubiłam pozować do zdjęć. Tydzień temu zgłosiłam się na modelkę do sesji reklamującej otwarcie jakiegoś nowego sklepu. Wątpiłam, że mnie wezmą, ale jednak udało się! Za trzy dni mam się zjawić w ich studio, które znajduje się w Warszawie. Nie miałam pieniędzy na nocleg, a dobrze wiedziałam, że tam noclegi są drogie. No i gdybym wynajęła pokój w hotelu, potem nie miałabym pieniędzy na resztę potrzebnych rzeczy, i w tym cały problem.
Rodzice zgodzili się na wyjazd, ale powiedzieli, że nie zapłacą mi za wyjazd. Uważają, że to bez sensu, a z drugiej strony chcą, żebym się nauczyła trochę życia samodzielnego. Niedługo mam osiemnastkę i będę musiała zarabiać sama na siebie. Normalnie masakra!
Dzisiaj idę do mojej przyjaciółki, nazywa się Jagoda. Nie miała jakiejś nadnaturalnej urody, ale musiałam przyznać, że metr osiemdziesiąt i długie, blond włosy robią swoje. Od zawsze była bardzo sympatyczną osobą. We dwie myślałyśmy już drugi dzień, co zrobić z tym noclegiem, no ale jak na razie nie wymyśliłyśmy nic.
Dużymi krokami zbliżał się koniec roku. Zamierzałam skończyć tą klasę tu, w Rzeszowie, a następną rozpocząć już w Warszawie. Oczywiście w jakimś stopniu finansowo mieli mi pomagać rodzice, sama nie dałabym przecież rady.
Dochodziła godzina jedenasta, a ja nadal leżałam w łóżku. Wstałam powoli, stawiając moje stopy na zimnej podłodze. Podeszłam do szafy, wyciągając z niej czarne rurki i białą koszulkę z jakimś napisem. Otworzyłam drzwi pokoju, kierując się do toalety. Przemyłam twarz, po czym wykonałam poranną toaletę i nałożyłam trochę pudru. Zeszłam po schodach na dół, do kuchni. Otworzyłam lodówkę, wyjmując z niej sok pomarańczowy. Już miałam się napić, jednak przeszkodził mi w tym wibrujący telefon. Wyjęłam go z kieszeni i odebrałam, sama nie wiedząc kto dzwoni.
- Halo?
- Hejka Maja, mogłabyś mi pomóc?- po drugiej stronie usłyszałam tak dobrze mi znany głos Jagody.
- Tak, mów co jest na rzeczy słońce - poprawiłam swoje niesforne włosy.
- Bo... Bo... - słychać było, że dziewczyna mogła się, w każdej chwili rozpłakać.
- Spokojnie, co się stało? - zaczęłam stukać paznokciami o blat patrząc na zegar, który wskazywał godzinę trzydzieści po jedenastej.
- Bo chodzi o to że Remek leży w szpitalu... - wybuchła niepohamowanym płaczem.
- O jejku! Jesteś w domu?
- Tak, przyjdź.
Szybko pobiegłam ubrać kurtkę i buty. Wyszłam z domu zamykając drzwi, a po drodze wkładając klucz do torebki. Ruszyłam biegiem w stronę domu przyjaciółki.
- Ale czemu on leży w szpitalu? - przystopowałam na chwilę, żeby złapać trochę powietrza.
- Jakiś chłopak go pobił... Wiesz to te brudne i nie za ciekawe interesy - było można usłyszeć, że pomału się uspokajała.
- Rozumiem, wpadłaś na jakiś pomysł z tym mieszkaniem w Warszawie? - z powrotem zaczęłam biec.
- Mam tam znajomego. Dzwoniłam do niego, ale niestety wyjeżdża gdzieś i to dodatkowo w tym tygodniu. A ty masz jakiś pomysł? - co chwila podciągała nosem.
- Jestem pod twoimi drzwiami. Otwórz to pogadamy.
- Czekaj, już schodzę!
Rozłączyła się, a ja zaczęłam przyglądać się już lekko zniszczonym drzwiom. Było słychać puszczoną na fulla muzykę i kroki Jagody schodzącej po schodach. Uśmiechnęłam się widząc twarz dziewczyny.
- Wejdź! - głośna muzyka zagłuszyła lekko krzyk mojej przyjaciółki.
- Już wchodzę, ale weź ścisz tą muzykę - zdjęłam buty i przytuliłam ją na przywitanie.
- No dobra, dobra! - weszłyśmy do salonu, a dziewczyna wyłączyła całkowicie muzykę.
Usiadłam wygodnie na fotelu, zdejmując wcześniej kurtkę i zarzucając ją sobie na ramiona.
- Masz jeszcze jakiś pomysł odnośnie tej Warszawy? - zarzuciłam nerwowo włosami do tyłu.
- Może napiszemy na takiej jednej grupce, czy nie przenocował by cię ktoś jakoś na tydzień w Wawie?
- Moim zdaniem to jedyne wyjście, jakie pozostaje nam na tą chwilę - usiadłam koło niej na kanapie, wpatrując się w ekran włączanego laptopa.
Po miej więcej piętnastu minutach, Jagoda zalogowała się na swoje konto na Facebook'u i weszła na jakąś grupę po czym napisała posta o treści:
"Hejka ludzie,
Mam z przyjaciółkę prośbę do osób które, mieszkają w Warszawie.
Czy znalazł by się ktoś kto mógłby ją przenocować na parę nocy?
Na pewno się odwdzięczymy!
Jeśli by się ktoś znalazł to prosimy o jak najszybszy kontakt na PW, gdzie podam numer telefonu, abyśmy mogli obgadać szczegóły.
Jeśli by się ktoś znalazł to prosimy o jak najszybszy kontakt na PW, gdzie podam numer telefonu, abyśmy mogli obgadać szczegóły.
Z góry dziękuję"
Po czym nacisnęła przycisk "Opublikuj".
Nie trzeba było długo czekać, bo już po kilku minutach zgłosiły się dwie osoby. Napisały do Jagody na prywatnych wiadomościach, po czym ona podała im swój numer. Pierwsza zadzwoniła dziewczyna, niestety w tych dniach co potrzebowałam przenocować w Warszawie, ona jechała do rodziny po drugiej stronie Polski. A chłopak, który też prosił o numer przez trzydzieści minut nie dzwonił, ani nie pisał. No cóż, nie każdy w życiu ma farta.
Wstałam z fotela, kierując się do łazienki. W mojej wyprawie przeszkodził mi...
___________________________________________________
Nie trzeba było długo czekać, bo już po kilku minutach zgłosiły się dwie osoby. Napisały do Jagody na prywatnych wiadomościach, po czym ona podała im swój numer. Pierwsza zadzwoniła dziewczyna, niestety w tych dniach co potrzebowałam przenocować w Warszawie, ona jechała do rodziny po drugiej stronie Polski. A chłopak, który też prosił o numer przez trzydzieści minut nie dzwonił, ani nie pisał. No cóż, nie każdy w życiu ma farta.
Wstałam z fotela, kierując się do łazienki. W mojej wyprawie przeszkodził mi...
___________________________________________________
Witajcie w 1 rozdziale :) Mam nadzieję, że się podoba :D
Zostaw po sobie ślad w postaci komentarza i wyczekuj następnego rozdziału, który pojawi się NIEBAWEM
Zostaw po sobie ślad w postaci komentarza i wyczekuj następnego rozdziału, który pojawi się NIEBAWEM
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz